WHO IS PHAM?

Niedawno mieliśmy okazję przeprowadzić wywiad z jednym z najbardziej utalentowanych polskich producentów, który kryje się pod pseudonimem Pham. Jest on bardzo twórczym artystą, ponieważ mimo młodego wieku udało mu się zrealizować wiele znakomitych projektów. Współpracował między innymi z takimi muzykami jak: Taco Hemingway, Anuka, Lox Chatterbox, Yung Fusion, Kartky. Zaciekawieni jego dynamicznie rozwijającą się karierą i osobowością zadaliśmy mu kilka pytań.

 

@bielmagazine @whoispham @tacohemingway @thedumplings @anukamusic @balwierczak_stories @spiewak.jpg @szpitalna1  @davoskdocta_prototype @kartkymusic @sheisrosalie

Jaki „Pham” był w dzieciństwie? Czy od początku interesowała go muzyka?
Dzieciństwo było dla mnie w dużej mierze próbą “zmierzenia” świata – szukałem rządzących nim zależności. Interesowało mnie sporo rzeczy, a muzyka odgrywała zawsze rolę drugoplanową – na przykład gdy uczęszczałem na tańce. Dopiero po jakimś czasie odkryłem, że mogę robić to sam.

Jako słuchacze możemy odnieść wrażenie, ze Twoja muzyka jest na światowym poziomie tak samo, jak i Twój wizerunek. Z tego, co wiemy, ostatnimi czasy koncertowałeś głównie w Stanach Zjednoczonych. Czy od początku Twoim zamiarem było trafienie w gusta muzyczne Amerykanów?
Bardzo miło mi to słyszeć! Nie zastanawiałem się nad tym, kto będzie moim odbiorcą, za to nie ograniczałem się w inspiracjach i remiksowałem numery głównie anglojęzyczne. Możliwe, że zaważyło to na podjęciu współpracy z managerami z zagranicy i rozwijaniu kariery poza Polską. Obecnie działam jednak bardziej lokalnie – doświadczenie pozwoliło mi na spojrzenie na muzykę z innej strony i chciałbym dołożyć cegiełkę do „własnego domu”.

Czy grając zarówno przed polską, jak i zagraniczną publicznością dostrzegasz jakieś różnice?
Oczywiście, ludzie za granicą zdecydowanie częściej uczęszczają na koncerty. Didżeje i producenci odgrywają tam nieco inną rolę, bowiem sety są bardziej popularne i nie pełnią roli „zapychaczy” w klubach, a są atrakcją samą w sobie. Uczestnicy imprez nieco mniej się boją wyrażać siebie czy po prostu się bawić. Wiem po sobie, że to kwestia kultury i wychowania, bowiem sam przez jakiś czas byłem bardzo biernym odbiorcą, okutym niewidzialnymi kajdankami.

Twoja twórczość jest bardzo niszowa. Czy chciałbyś w przyszłości tworzyć bardziej komercyjnie? Niekoniecznie powiedziałbym, że niszowa. Jeśli tak jest, to robię coś nie tak! Ale jeśli chodzi o muzykę komercyjną, to zależy to od tego, co pod słowem „komercja” się kryje. Można tworzyć rzeczy piękne i staranne, a można robić coś bez większego wkładu i obydwa procesy mogłyby być komercyjne, różniłyby się marginesem zysku. Nie interesują mnie wielkie kooperacje dla samego faktu współpracy z kimś znanym; jednak mam sporo ulubionych artystów, z którymi w przyszłości chcę coś (ładnego) stworzyć. A więc odpowiedź brzmi: tak.

Tworzysz muzykę już od kilku lat. Jakie sytuacje w Twojej karierze były dla Ciebie najbardziej rozwijające?
Najbardziej rozwijającymi momentami były te, gdzie porzucałem poprzednie schematy myślenia. Pamiętam jak dziś imprezę sprzed paru lat w Pittsburgh, gdzie w gorącej dyskusji z managerem zadecydowałem o graniu z innego rodzaju konsoli. Niby nieistotna rzecz, jednak coś wtedy we mnie pękło. Do tej pory mój idealny świat opierał się na paru rzeczach: mam kontroler, gram i robię muzykę – uświadomiony zostałem, że jest mnóstwo rzeczy, które trzeba zmienić na lepsze lub zacząć robić. Te sytuacje zawsze są niezauważalne, jednak to w najmniej oczekiwanych momentach nasz obraz świata ulega odkształceniu.

Ostatnimi czasy premierę miał mixtape „Nostalgia”. Co było Twoją inspiracją przy tworzeniu tego projektu? Powodem stworzenia “Nostalgii” był wewnętrzny dysonans między tym, czego oczekuje od siebie, a tym, co spontanicznie ze mnie wychodzi. Wydając ten projekt, pozbyłem się ciężaru, przestałem oceniać to, że większość moich utworów jest melancholijna. Tym samym w jakiś sposób się odblokowałem, bowiem moje nowsze projekty są mniej smutne.

Twoje teledyski wyglądają wyjątkowo. Czy w głównej mierze jest to zasługa ekipy produkcyjnej, czy jednak są to Twoje wizje, pomysły bez których realizacja by się nie udała? Czy teledysk „Golden State” stanowi dosłowną interpretację utworu oraz całej kompozycji „Nostalgia”?
Tu zasługę przyznaję w stu procentach producentom. Zawsze jestem ciekaw, jak moje prace mogą być interpretowane w innych środkach przekazu – w Golden State obraz zmienił diametralnie to, jak ten utwór odczuwam. Mam swoje pomysły, jednak chcę je wykonać innym razem! Projekt Grajpera (Golden State) jest jego interpretacją utworu i z tego miejsca chciałbym podziękować i jemu, i Oli Pudło za tak staranną opiekę przy realizacji teledysku.

Muzyka jest Twoim sposobem na życie, czy tylko dorywczą pracą lub hobby? Uważam, że biegłość w jakiejkolwiek dziedzinie sprawia, że człowiek czuje jej przeznaczony – bez względu na to czy miał do tego dryg, czy nie. Tak samo mam i ja. Wszystko, co pochodzi z muzyki w moim życiu w jakiś sposób to życie kształtuje i pozwala mi się rozwijać jeszcze dalej, nie tylko w muzyce. Aktualnie też pracuję i dzielę ten czas pół na pół z muzyką „żeby nie zwariować”.

Czy posiadasz jakieś inne pasje oprócz muzyki? Jeśli tak, to czy oddziałują one na Twoją muzyczną twórczość, czy kompletnie się nie pokrywają?
Lubię od czasu do czasu robić zdjęcia. Nie wiąże się to w żaden sposób z muzyką. Swego czasu taniec wpływał na to, jak myślę o muzyce, była ona bardziej nielogiczna na rzecz układanych choreografii (to zawsze wygląda efektownie). Nie raz widziałem jak didżeje używali moich starszych utworów do walk tanecznych i sprawiało to niejednemu duży kłopot. Ups.

Znalazłeś już swoje „miejsce na ziemi”, gdzie ono jest?

Nie znalazłem, nie uważam żebym je kiedykolwiek znalazł. Brzmi to dość patetycznie, jednak to miejsce (według mnie) powinno być gdzieś w głowie.

Niedawno opublikowany został utwór z Taco Hemingwayem, w którego produkcji brałeś udział. Czy ucieszyła się perspektywa współpracy z jednym z topowych polskich artystów? Jakie są Twoje wspomnienia i wrażenia dotyczące tej realizacji?
Zaskoczyło mnie to, jak Filip szybko pracuje, to samo powiedziałbym o Rosalie i Dawidzie. „Sanatorium” zostało stworzone w hip-hopowych warunkach, czyli zdalnie, jednak nie każdy w takich warunkach jest w stanie stworzyć coś tak dobrego jak wspomniany utwór. Wyciągnęło mnie to z wiru “nadprodukowania” numerów i utwierdziło mnie w tym, że mniej to bardzo często więcej.

Czy są na scenie tacy twórcy, z którymi marzysz o współpracy? Jeśli tak, to z kim? Jeśli mówić o marzeniach, to mówić odważnie. Mogę z miejsca wymienić ludzi jak Sevdaliza, James Blake, Earl Swearshirt, Frank Ocean, Rosalia, A$AP Ferg i oczywiście Kuba Karaś z The Dumplings (call me).

Jakie są Twoje najbliższe plany zawodowe i czego w związku z nimi możemy Ci życzyć? Chcę kontynuować muzyczne wojaże i robić to sto razy lepiej. Życzcie mi czasu i cierpliwości, najwyżej zajmę się obrazkami.

 

Jeżeli macie ochotę zapoznać się z twórczością Phama na żywo, serdecznie zapraszamy Was w sobotę 12 października do krakowskiego klubu “Szpitalna 1”, w którym wystąpi wraz z Da Vosk Docta oraz PØGØ.

Więcej o Pham:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here